piątek, 8 marca 2013

Przetestowałam - najnowsze maskary wibo / lovely

Dziewczyny, witam Was w Dniu Naszego święta :)

Około 3 tygodnie temu otrzymałam do testów trzy najnowsze maskary firmy Wibo oraz Lovely.
Skrupulatnie testowałam każdą przez około tydzień, dziś nadszedł czas wyciągnąć wnioski z tych testów :)
Zapraszam !


Czytaj dalej

Uwielbiam maskary, jest to obok podkładu mój absolutny "must have", bez którego ciężko ruszyć mi się z domu. Jak pewnie większość z Was przerobiłam już pewnie dziesiątki różnych maskar, jednak ideału swojego wciąż nie znalazłam, poszukiwania ciągle trwają, dlatego chętnie testuję każdą maskarę, niezależnie od półki cenowej, gdyż jak wiadomo - perełka może trafić się nawet i w cenie 10 zł ;)

Maskary Wibo / Lovely o których dziś będzie to właśnie ta niższa półka cenowa, ale szczerze mogę zapewnić już teraz, że spokojnie dorównują tuszom po 30-50 zł, które najczęściej wybieram w drogeriach.

Na wstępie napisze jeszcze coś o moich rzęsach - otóż są dość gęste, jednak jasne pomimo ogólnego ciemnego "owłosienia" i krótkie, sztywne, ciężkie do uniesienia, czy podkręcenia.
Dlatego też z większości maskar pogrubiających jestem zadowolona, bo niewiele mi do szczęścia potrzeba, natomiast jak do tej pory nie znalazłam maskary która w widoczny sposób wydłużyłaby moje rzęsy lub je podkręciła, tworząc efekt jak po użyciu zalotki, jaki mi się marzy, jednak zbyt boję się zalotki aby jej używać ;)

Zatem do rzeczy, maskary opiszę według miejsca jakie im nadałam, oceniając efekty:

Miejsce 3:  Maskara Lift Lash XXL Volume (Wibo)

Tusz do rzęs Lift Lash XXL Volume unosi i pogrubia rzęsy sprawiając, że wyglądają naturalnie i lekko. Makijaż nabiera lekkości a oczy wydają się większe nadając spojrzeniu uwodzicielskiego uroku.



Maskara ta za zadanie ma pogrubić i unieść (podkręcić) rzęsy. Ma specjalnie wyprofilowaną, wygiętą w łuk szczoteczkę z krótkiego, ułożonego spiralnie włosia.
Aplikuje się bardzo wygodnie, szczoteczka jest dość wąska, uchwyt długi, spokojnie i precyzyjnie można nią manewrować, nie brudząc tuszem okolicy naokoło.
Przyznaję, ze maskara ładnie unosi rzęsy od nasady, "otwierając" w ten sposób oko.
Efekt pogrubienia jest również widoczny i zdecydowany, ale.... no właśnie, dla mnie jest to efekt nie do przyjęcia, gdyż pogrubienie jest kosztem mocnego posklejania rzęs.
Pomimo wielokrotnych prób, różnych sposobów aplikowania tuszu, w różne kierunki i używając zamiennie różnych powierzchni szczoteczki, efekt ciągle ten sam - rzęsy grube, lecz poklejone - dla mnie to dyskwalifikuje ten tusz, gdyż właśnie tego najbardziej nie lubię i właśnie dla tego tej maskary powtórnie nie kupię.


Dzieje się tak najprawdopodobniej przez zbyt gęstą i zbyt mokrą konsystencję maskary, być może po dłuższym używaniu, jak trochę wyschnie nie będzie tego problemu, ale po tygodniu używania tego nie wiem.
Dla osób, które jednak nadal są zainteresowane napisze jeszcze, że tusz jest trwały, wytrzymuje cały dzień bez osypywania się i rozmazywania, jest mocno napigmentowany, dając efekt wyrazistego makijażu i mocnego podkreślenia oka.

ocena 3/5

Miejsce 2:  Maskara  Volume Booster (Lovely)

Wydłużająca i pogrubiająca mascara Volume Booster Lovely do rzęs o formule odżywczej z D-pantenolem, jedwabiem i kolagenem, posiadająca właściwości pielęgnujące, odżywcze, wzmacniające i chroniące rzęsy.



W przypadku tej maskary jest prawie idealnie;)
Posiada niewielką, wygodną, sylikonową szczoteczkę, jaką uwielbiam, w dodatku uchwyt jest długi, dlatego aplikacja tuszu bardzo komfortowa , precyzyjna i niekłopotliwa.

Tusz ładnie pogrubia rzęsy, zachowując ich naturalny wygląd, nawet !!!! zauważyłam lekkie wydłużenie i podkręcenie.
Pigmentacja jest intensywna, efekt zdecydowany i wyrazisty.
No i byłoby pięknie, gdyby nie konsystencja maskary, jak lift lash jest zbyt mokra to tutaj mamy problem odwrotny - maskara jest zbyt sucha, nieumiejętne nałożenie kilku warstw może spowodować występowanie grudek na końcówkach, a po kilku godzinach tusz zaczyna się osypywać, tworząc efekt misia pandy ....


Maskara zawiera składniki pielęgnujące rzęsy, jednak o efektach pisać nie będę, gdyż tydzień to zbyt mało, aby zauważyć jakieś ewentualne zmiany w tym zakresie.

ocena 3,5/5

Cóż.... wygląda na to że maskara idealna nie istnieje.... a może istnieje ???? :)


Miejsce 1:  Maskara  False Lashes (Lovely)

Mascara nadająca spektakularny efekt sztucznych rzęs dzięki swoim licznym umiejętnościom. Pogrubia, wydłuża, maksymalnie podkręca i podnosi rzęsy nadając spojrzeniu jeszcze bardziej uwodzicielski charakter. Teatralna oprawa oczu dzięki prostej aplikacji za pomocą tuszu i odpowiednio wyprofilowanej szczoteczki.



Efekt sztucznych rzęs - kilka razy przerabiałam już tusze pod tym tytułem i wiem, że należy to traktować raczej tylko i wyłącznie jako hasło reklamowe, nie będziemy wiec pogłębiać tego tematu :)

Maskara zwróciła moją uwagę pięknym, pękatym opakowaniem, absolutnie moja stylistyka, pierwsze wrażenie było bardzo dobre, stąd też nastawiłam się do niej bardzo dobrze :)
Lekkie rozczarowanie nastąpiło po otwarciu i ujrzeniu szczoteczki, co zwiastowało katastrofę.
Szczoteczka jest bardzo duża, z gęstego włosia, w dodatku umieszczona na krótkim uchwycie, moje oczy do wielkich nie należą, w dodatku osadzone są dość głęboko, dlatego manewrowanie taką wielką, grubą szczotą jest dla mnie kłopotliwe, zdecydowanie to typ szczoteczek, których unikam.

Aleeee.... efekty okazały się dla mnie rewelacyjne :) Szczoteczka - fakt do najbardziej komfortowych nie należy, ale maskara pięknie wydłuża i pogrubia rzęsy, a jednocześnie maluje w taki sposób, że włoski są pięknie rozdzielone, jakby każdy osobno, a przejeżdżając palcem po umalowanych rzęsach są one miękkie i sprężyste, jakby w ogóle nie umalowane - efekt dla mnie bomba !!!
Intensywna pigmentacja i bardzo dobra trwałość bez niespodzianek - to sprawia, że tusz u mnie zajmuje miejsce nr 1 - ideałem nie jest, ale jest jak najbardziej godny uwagi i wart zakupu za cenę około 10 zł :)




ocena 4,5/5 (z małym minusikiem za szczoteczkę)

Dla dopełnienia jeszcze zdjęcia porównawcze wszystkich szczoteczek oraz kolaż porównujący efekty na moich rzęsach, celowo przerobiłam zdjęcie na czarno białe, aby skoncentrować uwagę tam gdzie trzeba i wszystkie zdjęcia zrobiłam lekko "od boku" bo tak najlepiej widać rzeczywiste  efekty ;)







Kosmetyki do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl  w ramach współpracy z Klubem Kejt 
Fakt ten nie wpłynął na moją opinię.



I jeszcze trochę prywaty z  okazji 8 marca....

Moje Drogie dziewczyny, w dniu Naszego Święta chciałabym życzyć Wam dużo radości w życiu i żebyśmy spełniały się w każdej z naszych licznych ról :)




Dla każdej z Was wirtualny kwiatuszek :)







23 komentarze:

  1. chyba też wybrałabym wersję z najgrubszą szczoteczką :)

    OdpowiedzUsuń
  2. False Lashes daje najładniejszy efekt :)
    Najbardziej właśnie lubię tusze z takimi grubszymi szczoteczkami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne porównania! Ja do tej pory nie mam pewności co do swojego faworyta...

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno zakupię różową! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. różowa to mój faworyt! + zapraszam do skorzystania z mojego kursu na własnoręczne wykonanie króliczka z masy solnej, jako prezentu dla bliskich z okazji ŚWIĄT WIELKANOCNYCH. :) polecam, super zabawa:) Pozdrawiam:*•♥•·٠•● ●

    OdpowiedzUsuń
  6. Postaram się którąś wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fenomenalne zdjęcia i najlepsze porównanie jakie dotąd widziałam :) Co do niebieskiej absolutnie się zgadzam, to sklejanie i dla mnie dyskwalifikuje ją kompletnie. Choć pomarańczowa pomimo swoich wad, efektami najbardziej mnie urzekła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oceniając po zdjęciach,Volume Booster rządzi :-).

    Pozdrawiam Malinową Koleżankę i z przyjemnością obserwuję!:-)
    http://kosmetycznastudnia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Super porównanie. Może skuszę się na tą różową. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. najbardziej podoba mi się efekt xxl, natomiast szczoteczka pasowałaby mi tej z boosters

    OdpowiedzUsuń
  11. Patrząc na szczoteczki, obstawiałabym Volume Boosters jako najlepszą :))

    OdpowiedzUsuń
  12. lubię takie szczoteczki jak w tej XXL, może się na nią skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie na pierwszej pozycji pomarańczowa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Podobają mi się twoje rzęsy z użyciem False Lashes ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dają ładny efekt :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  16. u mnie kolejność nieco inna, do każdej mam jakieś "ale" ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hipnotyzujące spojrzenie! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Różowy zdziałał cuda u Ciebie. Faktycznie jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również go polubiłam, na równi z niebieskim :)
      Pomarańczowy u mnie w ogóle się nie sprawdził, choć po nałożeniu wygląda ok, ale niestety "znika" w ciągu dnia i jest stanowczo za suchy :(

      Usuń
  19. ja też mam mały problem z manewrowaniem takimi wielkimi szczotami :) różowa maskara lovely wypada najlepiej, więc może kiedyś się skuszę - póki co wykańczam zapasy :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja jednak najbardziej polubiłam niebieski, a różowy najmniej.. Ale może jeszcze się do niego przekonam.

    OdpowiedzUsuń
  21. z tych prezentowanych tuszy mam ten XXL i wprost się zakochałam w nim :) rzekła bym iż ideał, u mnie na blogu zamieściłam jego recenzję zapraszam do porównania efektu :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury słowa :)