sobota, 23 marca 2013

Mam i ja !!! ♥ YANKEE CANDLE ♥ woski zapachowe

Witajcie :)

Miałam zaplanowany na dziś post bardzo pachnący, chciałam zagłębić się nieco w to co skrywają w sobie kusząco i często tajemniczo skomponowane  nazwy zapachów Yankee Candle.
Niestety ... konkretnie o zapachach dziś będzie niewiele, przekładam to na kiedyś, jak już mój nos zacznie rozróżniać cokolwiek, póki co mój narząd węchu  nie czuje nic, a nie chcę pisać tak zupełnie z pamięci, wolę relację "na żywo" gdy w kominku właśnie dopala się wosk ;)


Czytaj dalej
Moda na Yankee Candle trwa, ja początkowo jej oporna byłam, w młodości lubiłam sobie zapalić czasem kominek z olejkiem zapachowym, ale pamiętam, że te zapachy często bardziej męczyły, niż relaksowały, dlatego woski długo nie wzbudzały mojego zainteresowania, do czasu, aż zaczęłam podczytywać Wasze posty pełne zachwytów.
Przyznaję, że zaintrygowały mnie nazwy tych wosków, bo to już nie jak w przypadku olejków zapachowych zwyczajny cedr, czy drzewko różane, a często istna poezja ukryta w dwóch słowach.
No i poległam, musiałam poznać na własnej skórze co kryją te nazwy i na czym tak właściwie polega fenomen wosków Yankee Candle :)


Według mnie tajemnica tkwi w kompozycjach, które wydobywają z pamięci wspomnienia, nie zdajemy sobie może sprawy z tego jak wiele ukrytych wspomnień może wydobyć zapach.
A te woski przypominają to co piękne i dobre, chwile z dzieciństwa, zapach świąt, zapach domu, jakiś kosmetyk z młodych lat, miejsce w którym byliśmy. Trafiając na swój zapach można poczuć się dobrze, tak sielsko - anielsko, sentymentalnie, bezpiecznie i u siebie :)


Oferta zapachów jest ogromna, trzeba chyba każdy przetestować na sobie, bo żaden nawet najgłębszy, najszczerszy opis innej osoby nie jest w stanie oddać tego jak ja go poczuję, bo każdy opisze go przez pryzmat własnych wspomnień i odczuć:)



Ja póki co poznałam 6 z całej gamy, mogę powiedzieć, że różnią się znacząco intensywnością, długością pachnienia, aromatem jaki pozostaje po zgaszeniu kominka,  każdy jest inny, ale chyba jak do tej pory każdy ma to coś, coś co sprawia, że nie chce się zdmuchnąć świeczki.... :)

A i jeszcze dodam, YC uchodzi za drożyznę i faktycznie chyba tak jest, ale woski to wyjątek - ok. 7 zł za sztukę, a sztuka jest na kilka dobrych razy  ;)



37 komentarzy:

  1. oh chcę je mieć ;) ale nigdzie nie mogę ich znaleźć w atrakcyjnej cenie :(

    OdpowiedzUsuń
  2. ja dalej jestem w tyle, nie wypróbowałam jeszcze ani wosków ani świeczek yankee - dla mnie trochę ich ceny są za wysokie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza sie duży wydatek, ale woski myślę że nie wypadają drogo, około 7 zł, jeden wystarczy na kilka dobrych razy :)

      Usuń
  3. Ja muszę uzupełnić swoje zapasy :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam cynamonowy i różany :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne zapachy wybrałaś :)
    Zupełnie inne niż moje ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham świece YC. Dzięki nim nie potrzebne mi żadne odświeżacze powietrza ;) po zgaszeniu świeczki w całym domu unosi się piękny zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, żaden odświeżacz nie da tego efektu :)

      Usuń
  7. A ja cały czas ze sobą walczę :D
    Oby Twój nos się szybko otworzył na te aromaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja póki co nie mam, bo nie mam po prostu dostępu do sklepu, gdzie by je sprzedawano :( Pozostał internet ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie miałam, ale czytałam o nich wiele dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie są takie drogie woski, na allegro kupowałam po 6 zł i jest sklep http://www.candleroom.pl/ i tam też można je kupić w fajnych cenach:) jeśli chodzi o świeczkę to jestem zawiedziona lepszy zapach unosił się po świeczce kupionej w Ikei, a co do wosków to póki co testuje pierwszy o zapachu dziecinnego puderku :) jest wspaniały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie - nie są drogie i bardzo wydajne, ja właśnie kupowałam w candleroom :)

      a baby powder to mój pierwszy zapach uwielbiam go :)

      Usuń
  11. Ja mam jeden wosk.. Pachnie tak pięknie nawet w opakowaniu, że szkoda mi go otworzyć i "wypalić".. Chciałabym mieć go jak najdłużej, boję się, że w końcu straci swój intensywny zapach.. Więc trzymam go ciągle i czekam, może kiedyś w końcu zdecyduję się go użyć.. A wtedy pewnie popadnę w woskową manię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są zapachy, które przez opakowanie pachną intensywniej niż przy paleniu :)

      Usuń
  12. zapraszam cie do wspolnej akcji pielegnacji dloni i stop u Maliny: http://testykosmetyczne.blogspot.co.at/2013/03/akcje-maliny-rewitalizacja-doni-i-stop.html
    Znalazlas sie na liscie osob nominowanych u mnie.Zapraszam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo :)
      postaram sie za to zabrać

      Usuń
  13. Uwielbiam pięknie pachnące mieszkanie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszędzie już widzę te woski, śnią mi się i kurcze, chyba muszę zamówić.
    Ostatnio w Intermarche widziałam jakieś 2 ostatnie "mocno sfatygowane" i nie skusiłam się, wszak o wygląd też chodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. jestem ciekawa co myslisz o a child's wish! :) mnie zauroczyl, wlasnie dlatego, o czym piszesz - przywoluje wspomnienia wesolego i beztroskiego dziecinstwa :) dzisiaj zapalilam waikiki melon, a bylam do niego nastawiona raczej wrogo, myslalam, ze bedzie smierdzacym dusidlem, a jest przeswietny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Childs Wish również kojarzy mi się z dzieciństwem, ale inaczej niż opisuje ten zapach producent, ten zapach jest taki ciepły, kojarzy mi się z letnim powietrzem a jednocześnie czuję zapach pościeli i zapach świeżych ubrań z dzieciństwa, trawy i ogrodu tam nie czuję :)
      także wszystko jest kwestią własnej interpretacji ;)

      Usuń
  16. Fajne... <3

    my-world-lol.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. No i Yankee Mania dotarła do Ciebie;)
    Daj znać, jak pachnie Sun&Sand, jestem bardzo ciekawa:)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja również przepadłam :) aktualnie w kominku mam fluffy towels i z takim zapachem leniwa niedziela jest jeszcze przyjemniejsza. cild's wish również miał już swoją premierę, ale trochę zawiodła mnie jego intensywność... polecam garden hideaway - zapach tajemniczego ogrodu, dużo bardziej pasuje mi pod dziecięce marzenia :) ps. jak zawsze cudowne zdjęcia!
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  19. Hheh i ty się wciągłaś :> Ja też uwielbiam, ale mi jak na razie starczają woski, mogę mieć wiele zapachów, za niewiele ;) A cena świec nadal mnie powala ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wosków jeszcze nie miałam...

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja słyszałam dużo, ale nigdy nie używałam :) Jedynie podczas romantycznych wieczorów rozpalałam w całym pokoju "podgrzewaczowe" świeczki waniliowe, żeby dodać klimatu :D Miało się kiedyś wyobraźnię..;)

    OdpowiedzUsuń
  22. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
  23. Podobają mi się te woski, Żoneczka mi kupiła w prezencie razem z takim kominkiem z do zapalania :)

    OdpowiedzUsuń
  24. jeja jaka kusząca recenzja... aż mi się zachciało świeczkę zapachuszkę zapalić :D a na te woski strasznie mam smaki, ale jeszcze nie zdobyłam żadnego. Muszę je mieć!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam Świeczki Yankee !! Pachną niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja ostatnio odwiedziłam mój ulubiony sklepik z różnościami z odzysku i kupiłam dwa woski po złotówce;) Uwielbiam je!:))

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetne zdjęcia, rzeczywiście niektóre woski przywołują wspomnienia z dzieciństwa, jak Baby Powder, ale niektóre po prostu dobrze pachną lub uzupełniają dobrze urządzone pomieszczenie odpowiednio dobranym aromatem.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury słowa :)