czwartek, 24 lipca 2014

Matowe pomadki: MANHATTAN sof mat, a NYX soft matte lip cream





Czytaj dalej

Jakiś czas temu poczułam się mocno skuszona zachwalanymi tu i tam pomadkami Nyx :) Stacjonarnie dostępne są one w perfumeriach Douglas, jednak ponieważ mi do nich nie po drodze postanowiłam nabyć przez internet. Poszukując w internecie  idealnego dla mnie odcienia natrafiłam na liczne wpisy jako, że soft matte NYX'a to niemalże to samo co soft mat Manhattan'u, więc po co przepłacać.
Fakt NYX w sklepie internetowym kosztuje 26 zł, a Manhattan zaledwie 5 zł - cena na tyle kusząca, że postanowiłam osobiście, na własnych ustach sprawdzić owe podobieństwo lub jego brak.


od lewej MANHATTAN, NYX


Obie pomadki mają niemal identyczną formę - kremowej szminki z aplikatorem. Opakowania gdyby nie były podpisane ciężko byłoby odróżnić, wizualnie, namacalnie to samo: wielkość, kształt, użyte materiały. Taki sam lub bardzo podobny jest zapach tych pomadek, coś spożywczego, słodkiego, trafiłam na porównania z budyniem i myślę, że tak, to może być ten zapach - przyjemny, zachęcający.
Podobna jest też konsystencja - gęsta, kremowa.
Mogłoby się wydawać, ze faktycznie mamy tu do czynienia z klonami, siostrzanymi wersjami.... a jednak nie. Całe to wrażenie podobności, identyczności pryska w jednej sekundzie po nałożeniu obu pomadek na usta.

Należę do osób "odwiecznie suchoustych", dlatego pomadki matowe nie są dla mnie idealnym rozwiązaniem. Jednak ponieważ bardzo lubię to wykończenie, wkładając trochę wysiłku dają się one u mnie nosić. Warunek konieczny to oczywiście wcześniejszy peeling ust i nawilżenie - natłuszczenie ich przed aplikacją. Odbiera to nieco trwałość pomadce, ale sprawia że wygląda ona estetycznie i nie podkreśla wszystkich bruzd i skórek o których istnieniu nie miałam pojęcia jeszcze przed nałożeniem pomadki.

I tutaj pojawia się zasadnicza różnica pomiędzy tymi pomadkami. Nyx współgra z wcześniejszym nawilżeniem ust, wtapia się w nie,  zasycha. Delikatnie zbiera się jedynie w wewnętrznej linii ust, jednak lekko rozsmarowany palcem nie stwarza problemów, wygląda na ustach ładnie, estetycznie, kolor jest dobrze widoczny i trwały. Manhattan w ogóle nie współgra z natłuszczonymi wcześniej ustami, roluje się i zbiera we wszelkich załamaniach ust,  gromadzi się w wewnętrznej linii ust, podkreśla maksymalnie wszystko na nich, również to czego przed aplikacja widać nie było. Próba wklepania, wygładzenia go palcem na ustach powoduje, że z nich znika, dając jedynie nikłą poświatę koloru. 



Kolory jakie wybrałam to Tokio i Antwerpia z Nyxa oraz dwie brzoskwinie - jasna i ciemna z Manhattanu. 

Moim faworytem i zarazem ulubieńcem ostatnich tygodni, z którym się nie rozstaję jest Tokio. Odcień jaśniutkiego, cukierkowego różu. Obawiałam się nieco efektu trupich ust, czy topielca z sino - fioletowymi ustami, jednak mile zostałam zaskoczona, bo odcień jest wyjątkowo przyjemny i twarzowy. Delikatnie rozjaśnia naturalny odcień ust, ale nie zmienia go całkowicie na jasny, przez co fajnie współgra z naturą, nie wygląda sztucznie. Antwerpia z kolei rozczarowała mnie, bo spodziewałam się jaśniejszego odcienia i mniej czerwonego , a bardziej brzoskwiniowego. Kolor ten jednak jest znacznie łatwiejszy w obsłudze, lepiej się nakłada, mniej roluje i podkreśla naturalny kolor moich ust. 



Brzoskwinki manhattanu zachwycają w opakowaniach, niestety na moich ustach znacznie tracą. Aby ich kolor był widoczny potrzebuję kilku warstw, a każda kolejna warstwa podkreśla niedoskonałości ust i sprawia, że pomadka zaczyna żyć swoim życiem na ustach, stając się zjawiskiem nie do opanowania. Migruje poza kontur, rozmazuje się, ściera, roluje...



Tak więc słowem podsumowania - zamiast całej palety pomadek Manhattan zdecydowanie wolę jedną pomadkę Nyxa, jak dla mnie podobieństwo jest jedynie powierzchowne :)



Pozdrawiam
Beata

15 komentarzy:

  1. Nigdy nie używałam pomadek bo nie lubiłam, nie mogłam dobrać koloru aż udało mi się trafić z pomocą specjalistów na PR oraz NYX... NYX wymiata !!!! jest moją ULUBIONĄ !!! :) Jedna porządna niż 4 do d... ;) więc rozumie Cię bez dwóch zdań :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładne odcienie, takie jakie lubie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam pomadkę z Manhatana i po niej zraziłam się do tego typu produktów... Ale tak kusisz, że wrzucam NYXa na listę 'do kupienia' ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam żadnej z nich.
    Na dłoni najbardziej podoba mi się Antwerpia, ale na ustach Tokio zdecydowanie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam jedna z Manhattanu ale niestety dostałam ja wyschnieta... A na nyxa musze sie w koncu zdecydować bo strasznie mnie kuszą !!

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mam ciągle problem z suchymi ustami dlatego rzadko wybieram matowe produkty do ust. Ale te z NYX'a bardzo ładnie prezentują się na Twoich ustach (które masz śliczne) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo ładnie prezentują się na ustach ;]

    OdpowiedzUsuń
  8. świetnie się prezentują na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie kuszą mnie te z NYX'a :)

    OdpowiedzUsuń
  10. piękny masz kształt ust :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam pomadkę Nyx'a, ale inny kolor i jestem z niej bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też pewnie zakochałabym się w Tokio, bo wygląda fantastycznie. W Manhattanie stawiałabym na 31S. No nie są łatwe te pomadki w obsłudze, ale na ustach wyglądają cudnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkie wyglądają świetnie :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony komentarz i jednocześnie proszę o zachowanie kultury słowa :)